MIESIĘCZNIK

DIECEZJI

EŁCKIEJ

 

 

strona główna | o nas | kontakt | archiwum 

 

 

Numer listopadowy: 

 

___________________

 

W numerze: 

 

 FOTOREPORTAŻ 

 JEZUS MIŁOSIERNY 

 SŁOWO BOŻE 

 ROZMOWA 

 ZAKONY 

 DIECEZJA 

 Z WIZYTĄ W PARAFII 

 ROK LITURGICZNY 

 SPOŁECZEŃSTWO 

 ŚWIADECTWA

 WSPOMNIENIA

 KULTURA

 NOWOŚCI WYDAWNICZE

 MŁODZIEŻ

 DZIECI

 RELAKS

 

 

 

Jeżeli chcesz zapoznać się ze szczegółowym spisem numeru: 

>> kliknij <<

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W naszej wiosce i w naszym sercu

 Zakończyła się peregrynacja obrazu Jezusa Miłosiernego do wszystkich parafii naszej diecezji. Rozpoczyna się nawiedzenie w rodzinach. Poniżej przedstawia- my zaledwie niektóre wybrane wypowiedzi z kroniki nawiedzenia. Świadczą one, że wobec Jezusa Miłosiernego nie można przejść obojętnie. Wręcz przeciwnie – darzony On jest wielkim zaufaniem i miłością. 

Jezu Miłosierny, z całego serca i duszy dziękuję Ci za cudowne uzdrowienie i proszę Cię, obdarz mnie swoim Miłosierdziem w zdrowiu, chorobie i w godzinie śmierci. Jezu, ufam Tobie! M.N. 

Jezu Miłosierny! Dziękuję za to, że jesteś w naszej parafii i miejscowości. Ja i moje dzieci byliśmy przed Twoim Cudownym Obrazem w Wilnie, a nawet w skromnej izdebce, gdzie się objawiałeś świętej Faustynie. Dlatego jeszcze bardziej się cieszę, że teraz Ty, Jezu, nas odwiedzasz. Dziękuję Ci za obecność w moim życiu, które często mnie przerasta, ale z Tobą zniosę wszystko. Błogosław, Jezu Miłosierny, mojemu mężowi, córce i synom oraz mi na dalsze lata. Bądź mi miłościw i zmiłuj się nade mną. Lucyna 

Dziękuję Ci, Jezu Miłosierny, za nawiedzenie naszej wioski i mojego serca. Gabiński 

Jezu Miłosierny! Dziękuję Ci za to, że pozwoliłeś mi być tak blisko Ciebie. Proszę o błogosławieństwo dla dzieci, zdrowie dla rodziców i całej rodziny. Dziękuję Ci, Jezu, za to, że jest tak, jak jest. Ewa 

Panie Jezu Miłosierny, dziękuję Ci za zdroje łask otrzymanych przez moją rodzinę. Nie wszystkie je zauważam. Pomóż mi, proszę, dostrzegać je wszystkie i szczerze za nie dziękować. Jezu Miłosierny, naucz mnie współpracować z Twoją łaską. Polecam Twemu Najgłębszemu Miłosierdziu całą moją rodzinę. Jezu, ufam Tobie! Małgorzata 

Panie Jezu Miłosierny, przychodzę dziś do Ciebie z gorącą prośbą. Chciałbym Cię prosić o zdrowie dla mojej mamy, która męczy się z mężem alkoholikiem. Bardzo cierpimy z tego powodu, ponieważ tata przynosi nam wstyd. Proszę Cię też o pomoc w nauce, ponieważ w tym roku będę pisał test gimnazjalny. Proszę Cię także o pomoc bratu, który jest w więzieniu, aby jego odsiadka skróciła się. Dodaj mu sił i odwagi, by w końcu jego wiara do Ciebie wzrosła. Proszę Cię także za moją kochaną siostrę Martę, aby znalazła sobie fajnego, miłego i kochającego Ciebie chłopaka i aby jej życie było na drodze z Tobą, ponieważ bardzo się od Ciebie oddaliła. Panie Jezu, bardzo mi zależy na mojej rodzinie, dlatego proszę Cię o to wszystko i mam nadzieję, że mnie wysłuchasz. Damian 

Jezu, proszę Cię, żebyś natchnął mnie i dał takiego kopniaka, abym miała chęci do nauki. Proszę Cię o zdanie matury i o to, żeby w mojej rodzinie nie zabrakło nigdy miłości i zrozumienia, jak do tej pory. Proszę. Jan 

Jezu Kochany, Miłosierny, ufam Tobie. Proszę Cię, abym był zdrowy, żeby dobrze powodziło mi się w szkole i w sporcie. Proszę o zdrowie dla całej mojej rodziny. Kocham Cię bardzo i dziękuję za to, o czym Ty już wiesz. Piotr 

O mój Jezu, w szkole mam problemy, chcę żebyś mi pomógł. Nie wiem, co mam pisać, wybacz mi. Twoja kochająca Roksana 

Kochany Jezu! Tak bardzo Cię kocham i ufam Tobie. Dziękuję Ci za wszystko. Za to, że dostałam 5 z WOS-u, 5 – z angielskie- go, a nawet za 1 z fizyki. Dziękuję Ci za moich rodziców, których kocham. Proszę Cię, dopomóż mi i moim siostrom w nauce. Pomóż mojej mamie, żeby znalazła pracę. Spraw, żeby cała rodzina była zdrowa. Proszę Cię także o to, abym już więcej nie musiała iść do szpitala. Renatka 

Jezu, dzięki pośrednictwu św. Faustyny przybyłeś do nas i na- pełniłeś nasze serca nadzieją. Pragnę podziękować Ci za bezmiar Twoich łask i zapewnić o mojej miłości. Zawierzam Ci losy mo- jej rodziny i całego świata. Niech wszystkie nasze grzechy giną w Twoim miłosierdziu. Grażyna z rodziną 

Boże bogaty w miłosierdzie! Dziękujemy Tobie za ocalenie życia w wypadku drogowym naszego syna i wnuka! Wierzę głęboko, że właśnie w tym momencie, Boże Miłosierny, byłeś przy nich. Wierzę, że cała moja rodzina zjednoczy się w uwielbieniu Ciebie! Niegodna czcicielka Krystyna 

Jezu Miłosierny, tak chcę Ci dziś podziękować za wszystkie łaski, ale tak małe są moje słowa. Przyjmij moje milczenie i naucz mnie życiem dziękować! Twojemu Miłosierdziu powierzam syna, synową Asię, córkę, zięcia i wnuczęta: Krzysia, Michała, Tomka, Pawełka, Grzesia, Maćka, Bożenę. Błagam Cię, niech syn mój wróci do Ciebie. Oby Cię przyjął w Komunii św. Jezu, ufam Tobie, że mnie wysłuchasz i dasz mi radość serca, bo bardzo cierpię z tego powodu. Irena 

Panie Jezu, bardzo Cię proszę, pokieruj moim życiem. Proszę też o pomoc w studiach oraz o uzdrowienie moich oczu. Służebnica 

Dziękuję Ci, Jezu Miłosierny, że ocaliłeś mnie i mojego męża z ciężkich chorób nowotworowych, że jeszcze żyjemy i cieszymy się pięknem świata. Proszę, aby nasze dzieci, ich mężowie i wnuki odkrywali wiarę, nadzieję i miłość. Jadwiga 

Panie Jezu, dziękuję Ci za to, że nauczyłeś mnie kochać. Za każdego postawionego człowieka na mojej drodze, szczególnie za mojego męża. Proszę Cię, o łaskę poczęcia, abyśmy mogli oboje przelać swoją miłość na małego człowieka. Ania

__________________________________________________

Nie obawiam się o losy Kościoła 

Z kard. Henrykiem Gulbinowiczem rozmawia ks. Jerzy Sikora

W niedzielę 16 października w Suwałkach w Wyższej Szkole Suwalsko-Mazurskiej odbyła się inauguracja roku akademickiego, podczas której był obecny kard. Henryk Gulbinowicz. Szkoła nosi imię Jana Pawła II i z tego powodu uroczystości inauguracyjne zorganizowano w Dniu Papieskim. Mszy św. przewodniczył i wygłosił homilię były metropolita wrocławski. Celebrował również bp ełcki Jerzy Mazur. Kard. Gulbinowicz nawiązał do wielu historycznych wydarzeń z dziejów Polski, takich jak: obrona Jasnej Góry, bitwa wiedeńska, cud nad Wisłą. Podkreślił, że Polaków cechuje duże poczucie godności i potrafią tej godności, a także suwerenności, bronić. Patriotyzm łączą z religijnością. Na zakończenie liturgii kardynał wymownie zaintonował pieśń „Boże, coś Polskę…” W wywiadzie dla diecezjalnego miesięcznika „Martyria” powiedział, że należy bać się liberalizmu, bo nie ma w nim zasad. Natomiast nie obawia się o przyszłość Kościoła w Polsce. Gwarantem jest głównie zdrowa moralnie rodzina. 

— Czy Ksiądz Kardynał chętnie i z radością dzisiaj przyjechał na uroczystość do Suwałk? 

— Przygotowywałem się na spotkanie z Suwałkami prawie pół roku. Najpierw otrzymałem zaproszenie od biskupa ordynariusza waszej diecezji – znanego misjonarza, który cieszy się wielkim autorytetem, boi się jego nawet Putin, a następnie od władz Wyższej Szkoły Suwalsko-Mazurskiej im. Jana Pawła II. Suwalszczyznę i tereny augustowskie znam dosyć dobrze, ponieważ od czasów kleryckich odbywaliśmy tzw. spływy duchowne. Jechała grupa księży i kleryków. Czarną Hańczę znam prawie jak własną kieszeń. Kanał Augustowski, lasy… Jest to teren leżący najbliżej moich rodzinnych stron. Tak samo jak na Wileńszczyźnie, są tu przepiękne, wysokie sosny. Oddycham prawie tym samym powietrzem, tą samą atmosferą polskiej tradycji religijnej i dlatego też bardzo dobrze się tutaj zawsze czuję i chętnie wracam. We Wrocławiu dziwiono się, że wyruszam w tak daleką podróż i to tylko na parę godzin. Odpowiedziałem, że są pewne imponderabilia, które pomagają wrócić do przeszłości, zwłaszcza do tej przeszłości, która już częściowo odeszła nawet w zaświaty. Te ziemie przeszły bardzo wielką odmianę i to na lepsze. 

— Dlaczego na lepsze? 

— Mimo ponad 120 lat carskiego reżimu, kiedy trudno było być katolikiem, a jeszcze trudniej Polakiem, zachowane zostały wszystkie tradycje. Gdziekolwiek się wejdzie – czy do świątyni, czy do innych miejsc – zauważamy tradycję archidiecezji wileńskiej. Gdy wejdziemy do domu nawet bez zapowiedzi, ale jak pochwalimy Pana Boga, spotykamy się z otwartością, życzliwością i gościnnością – taką, której gdzie indziej się nie spotyka. Tylko na terenach wschodnich. 

— Wyjątkowość tych ziem, piękna tradycja… Ksiądz Kardynał mówi, że część tych wspomnień uszła gdzieś w zaświaty, ale myślę, że więcej tych wspomnień tkwi w pamięci Księdza Kardynała. Czy nie zamierza opublikować w postaci książkowej swoich bogatych przeżyć? 

— Nie wiem, jak moja starość będzie przebiegać. Jeżeli Pan Bóg zacznie zabierać od dołu siły, a głowa będzie w porządku, to wszystko może kiedyś da się zrealizować. Z Bożą pomocą. Jedna książka już jest na ten temat – A Kościół trwa. Jest kilka odcinków filmu, gdzie wspominam stare dzieje z mojej przeszłości i myślę, że jak zbiorę wszystko razem, to może uda mi się przy zdrowych zmysłach i jeszcze jako takiej pamięci przenieść całość na papier. Bardzo bym tego chciał. Ale wszystko jest w rękach Pana Boga. 

— A jak Ksiądz Kardynał widzi obecną sytuację Kościoła w Polsce? Optymistycznie się zapatruje czy z pewnym niepokojem? Wielu boi się liberalizmu. 

— Liberalizmu trzeba się bać, bo nie ma zasad. Natomiast o Kościół w Polsce się nie boję. Dopóki mamy zdrową moralnie rodzinę, dopóty będziemy mogli liczyć na powołania kapłańskie i zakonne. Będziemy mogli liczyć na pomoc ludzi w budowaniu nowych świątyń, czego dowodem jest chociażby Ełk. Aglomeracja miejska średniej wielkości, a widzę, ile teraz jest tu kościołów. Pamiętam, gdy w Ełku były tylko dwa kościoły: parafialny i zakonny. Jeżeli buduje się nowe świątynie i jeżeli ludzie dają na nie pieniądze, to świadczy o ich przywiązaniu do wiary. Patrzmy z optymizmem. My, kapłani, powinniśmy wytrwale pracować nad tym, aby rodzina była polska i katolicka. Silna Bogiem. Pewien niepokój budzą tak zwane rodziny defektywne. Co to znaczy? Jeżeli ojciec i matka są skażeni na przykład alkoholizmem. Wtedy dzieci wyrastają według własnego pomysłu. Istnieje wówczas wielkie niebezpieczeństwo i tymi dziećmi należy się zaopiekować. Tworzyć świetlice przy parafiach, organizować eucharystyczne ruchy młodych, mieć kontakty z młodzieżą, aby poprzez bliskość kościoła, odciągnąć ją od takich słabości, jak alkohol, narkotyki itp. W archidiecezji wrocławskiej osiem tysięcy dzieci po I Komunii św. zapisało się do Eucharystycznego Ruchu Młodych. Chłopcy stają się też ministrantami. Mamy coraz więcej powołań. Nigdy, jak jestem już trzydzieści lat na Dolnym Śląsku, kiedy nie było podzielonej archidiecezji, na pierwszy rok nie przyszło tylu kleryków, co teraz. Obecnie jest 50 na pierwszym roku. W diecezji świdnickiej – 27, a w legnickiej – 25. To dowód, że nowy podział diecezji stwarza łatwość kontaktu duchowieństwa z młodzieżą i w ogóle z wiernymi. To wielka łaska Boża, że polski ksiądz katolicki umie stanąć przy człowieku. Nie boi się człowieka. Nie czeka, aż mu powiedzą „pochwalonego” i w rękę pocałują. 

— Dziękuję za rozmowę.  

___________________________________________________

 Ksiądz uratował życie mojemu ojcu

 Od kilkunastu lat myślałem o odwiedzeniu ks. Józefa Obremskiego, byłego proboszcza parafii w Turgielach na Litwie. Zamysł udało mi się zrealizować dopiero niedaw- no. Ks. Józef jest już na emeryturze i mieszka w parafii Majszagoła. W marcu przyszłego roku ukończy 100 lat. 

Nie znaleźli broni 

Po przedstawieniu się, wypowiedziałem następujące słowa: Cieszę się, że Bóg mi pozwolił poznać księdza, abym mógł po-dziękować za to, że ksiądz uratował w czasie wojny życie mojemu ojcu. Lekkie zaskoczenie, a po nim pytanie: Jak to było? 

Po wybuchu wojny w 1939 roku teren Wileńszczyzny zaczęli okupować sowieci na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow). W miesiąc później dowództwo NKWD zwołało w wiosce zebranie, pod- czas którego zapytano: Kto umie dobrze pisać i czytać? Mieszkańcy wskazali na mojego ojca – Bolesława Prokopowicza. Usłyszano oświadczenie: Zostaniesz posterunkowym we wsi. Gdy ojciec nie chciał wyrazić zgody, zagrożono rozstrzelaniem jako wroga ludu. W tej sytuacji mógł on podjąć tylko jedną decyzję: wyraził zgodę. 

Minął kolejny miesiąc. Pewnego dnia wieczorem na posterunek przybyli oficerowie NKWD z Wilna z wiadomością, że jeszcze tego samego dnia o godzinie 22 pójdą dokonać rewizji u proboszcza w poszukiwaniu broni. Mieli informację, że proboszcz posiadał dwie dubeltówki, a zdał tylko jedną. Ojciec po- prosił o możliwość poinformowania żony, że dzisiejszego dnia będzie też miał służbę nocną. Nie otrzymał na to zgody. Zaczął tłumaczyć: Zrozumcie, jest czas wojenny. Jeżeli nie wrócę ze służby o 19, w domu będzie płacz, pomyślą, że zginąłem. Po tej argumentacji wyrazili zgodę, z pouczeniem: Pamiętaj, tylko nic nie mów o akcji! Ja znam swoje obowiązki i wiem, co to jest tajemnica. Po przybyciu do domu ojciec wywołał moją mamę i dał polecenie: Pójdziesz do proboszcza, jak już będzie ciemno, po 21 i powiesz, że dzisiaj o 22 będziemy szukali u niego broni. Pamiętaj, rozmawiaj tylko z proboszczem. Żeby nie było żadnego świadka. Do plebanii idź przez pola i cmentarz a nie przez wieś, żeby nikt ciebie nie widział, bo wszystkich nas rozstrzelają

Po przybyciu na plebanię i wywołaniu parobka, mama po- prosiła go o rozmowę z proboszczem. Ten nie chciał spełnić prośby, tłumacząc, że ksiądz już śpi. Mama jednak nadal się upierała, oznajmiając, że nie odejdzie, jeżeli nie skontaktuje się z księdzem. W tym momencie wyszedł proboszcz z pytaniem, co to za zamieszanie. Mama przedstawiła się i poprosiła o rozmowę w cztery oczy. Gdy parobek odszedł, przekazała informację. Ksiądz, nie kryjąc wzruszenia, powiedział: Bóg zapłać, córko. Idź w pokoju. Rewizja się odbyła i oczywiście broni nie znaleźli. 

Rozstrzelać! 

Nadszedł rok 1942. Trwała wojna niemiecko-sowiecka. Po przejściu frontu na Wileńszczyźnie dużą aktywność wykazywała Armia Krajowa. Pewnego dnia sąsiad mojego ojca (który chciał odkupić od nas hektar łąki, na co ojciec nie wyraził zgody) poinformował dowództwo AK, że Prokopowicz jest czerwony, bo był posterunkowym za okupacji bolszewickiej. Reakcja była natychmiastowa, przesłuchanie z ciężkim pobiciem i wyrok – ROZSTRZELAĆ! Gdy mama to usłyszała, poprosiła kuzynkę, żeby jak najszybciej powiadomiła proboszcza o tym, że partyzanci chcą rozstrzelać męża. Kuzynka pobiegła z wiadomością, a w tym czasie zaczęli wyprowadzać skazańca na egzekucję. Kazali ojcu stanąć pod ścianą swojej stodoły. Nawet nie pozwolili pożegnać się z rodziną. Ojciec idąc, zawołał: Żegnajcie, dzieci! Gdy już ustawiał się pluton egzekucyjny, nadjechał na koniu parobek i wręczył dowódcy oddziału kartkę, na której był tekst: Zaświadcza się, że znany mnie osobiście Bolesław Prokopowicz podjął się pełnienia pewnej funkcji za poradzeniem się i pełniąc tę funkcję, zrobił dużo dobre- go dla ludzi. Pieczątka parafii i podpis: ks. Józef Obremski

Ocalenie 

Dowódca po przeczytaniu tekstu oświadczył: Taką kartkę to każdy może napisać. Na to odpowiedział parobek: Ksiądz jedzie za mną i ręką wskazał na nadjeżdżający powóz. Padł rozkaz: czekać. Po przeprowadzonej rozmowie dowódca wydał rozkaz: odstąpić! A do mojej mamy zwrócił się ze słowami: Weź go sobie. W tym momencie ojciec zemdlał. Po zakończeniu mojej opowieści ksiądz potwierdził tę historię, dodając, że takich przypadków było wiele. W trakcie dalszej rozmowy powiedział, że chętnie by przeczytał tę opowieść wy- drukowaną w polskiej gazecie. Spełniam więc tę prośbę. 

Zenon Prokopowicz

 

___________________________________________________

 Wspomnienie o poecie - Piotrze Januszkiewiczu

W sierpniu br. zmarł Piotr Januszkiewicz – poeta z Giżycka. Teraz, w listopadzie, ukończyłby czterdzieści osiem lat. 

Pisał wiersze. Prawdziwe. W oszczędnej, krótkiej formie szukał ostatecznej prawdy o sobie i świecie. Pisał o bólu istnienia, o samotności i tęsknocie. Widział ratunek w Bogu oraz w poezji. I w ludziach – głównie matce. Jego matka mówiła: – Piotrek, ty z tych swoich wierszy to chleba nigdy nie będziesz jadł. Jednak Piotr nocami i zaraz po prze- budzeniu brał się do pisania. W swoim dzienniku pod datą 21 maja 2004 roku wyzna- wał: Śpię po trzy, cztery, góra sześć godzin na dobę. Dużą część dnia przeznaczam na pisanie. Piszę, bo to potrafię robić najlepiej. To jest moje powołanie-przeznaczenie. Sprawia mi wielką przyjemność przechodzącą w euforię. Pisanie – to mój najlepszy z nałogów. Póki żyję, będę pisał. Pewnie odejdę z tego świata z czymś do pisania w dłoni. Chciałbym tak, jak umierając powiedział pewien malarz marynista: „Słońce jest bogiem”. I wyzionął ducha patrząc w słońce zawieszone nad oceanem. Dobiegam pięćdziesięciu lat życia, w tym raju łez, na ziemi. 

Mamy nadzieję, że teraz Piotr dalej pisze swoje wiersze w niebie. Pewnie jeszcze lepsze niż na ziemi. Tymczasem zamieszczamy kilka jego ziemskich wierszy. 

Ks. Jerzy Sikora

 

POWRÓT