MIESIĘCZNIK

DIECEZJI

EŁCKIEJ

 

 

strona główna | o nas | kontakt | archiwum 

 

 

Kapłan z Podegrodzia o ojcu Papczyńskim

 

Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych 21 stycznia 2016 roku ogłosiła dekret uznający cud przypisywany wstawiennictwu bł. ojca Stanisława Papczyńskiego. 5 czerwca w Watykanie odbędzie się jego kanonizacja. Zarówno cud do beatyœkacji, jak i cud do kanonizacji miały miejsce w ełckiej paraœfi pw. NMP Królowej Apostołów. Rozmawiamy z ks. prał. JERZYM OWSIANKĄ, proboszczem paraœfi, gdzie znajdują się relikwie o. Stanisława.

 

— O ojcu Papczyńskim mówimy, że to odkurzony święty. Nikt z jemu współczesnych nie miał wątpliwości w 1701 roku, że zmarł człowiek święty. Pomimo braku środków masowego przekazu o. Papczyński znany był z nadzwyczajnych darów (wizje, cuda, lewitacja…), ale nie to świadczyło o jego świętości...

— O świętości o. Papczyńskiego świadczą całkowite i bezgraniczne zaufanie Panu Bogu oraz zawierzenie i oparcie życia na Matce Bożej. Ślub krwi, który składa, że jest gotów bronić czci Matki Bożej Niepokalanie Poczętej, jest wyznacznikiem jego życia, całej działalności. Później stało się to fundamentem zakonu o. Marianów, którego jest założycielem. Właściwie wszystko oparł na Panu Bogu. Całkowicie i bez reszty, przez Matkę Bożą, zawierzył Bogu. I to jest wymiar ludzi świętych że nie liczą na siebie na jakiekolwiek własne możliwości, ale spodziewają się wszystkiego od Pana Boga, że to Bóg poprowadzi dzieło. I tak było z o. Stanisławem. Zaufał całkowicie Panu Bogu i przez Maryje dążył do realizacji woli Bożej.

 

— Życie o. Papczyńskiego przypada na trudne czasy w dziejach naszego narodu. Zabory i różne zrywy patriotyczne. Po szesnastu latach życia zakonnego u pijarów założył Zgromadzenie Księży Marianów, którego charyzmatem jest szerzenie kultu Niepokalanego Poczęcia, modlitwa za zmarłych i praca duszpasterska.

— Niewątpliwie można powiedzieć, że jeżeli jest kult Matki Bożej posunięty do całkowitego i bezgranicznego zaufania i zawierzenia, to cały czas ten charyzmat jest aktualny. W historii Kościoła widzimy, że ludzie uświęcają się na drodze maryjnej. Święci budują komunię z Matką Bożą i razem z Maryją podążają za Chrystusem do świętości. To jest ten wymiar aktualności maryjnej. Drugi wymiar to czyściec i dusze, które tam cierpią. Modlitwa i ratowanie dusz z czyśćca jest też cały czas aktualne, bo wiemy, że ta modlitwa jest bardzo potrzebna. Czyściec nie jest pusty, ale jest tam wiele dusz, które oczekują naszej modlitwy. Czyli właściwie te dwa œlary duchowości o. Stanisława są jak najbardziej dzisiaj aktualne i myślę, że będą zawsze aktualne.
 

— W zawołaniu „za Chrystusa i Kościół” wyrażał także swój patriotyzm. Ale takie umiłowanie Ojczyzny jest czymś naturalnym dla ludzi z Podegrodzia, z południa Polski?

— Z pewnością tak było. Rodzina była silna Bogiem, była fundamentem. Rodzina mocna, wielopokoleniowa dawała fundament wychowania. W takich rodzinach wzrastały dzieci. Do tego trzeba dołożyć element religijny, czyli oparcia się na Bogu i budowania na Nim codzienności. Ja z rodzinnego domu nie pamiętam, żeby u nas kiedykolwiek się pracowało w niedziele. Nikomu do głowy nie przyszła nawet myśl, żeby w niedziele nie iść do kościoła na msze św. To było oczywiste: jest niedziela, idzie się na msze św. Wszystkie święta – idzie się do kościoła. Nie było jakiegoś innego rozwiązania, alternatywy. Nie wiem, jak jest teraz, bo czasy się zmieniają, ale tak było wtedy. Kościół i rodzina były fundamentem, na którym budowało się życie człowieka od maleńkości. Dzieci od pierwszych chwil były w kościele. Od wczesnego dzieciństwa były uczone wiary w Pana Boga i opierania się na Bogu. W takiej atmosferze na tamtych ziemiach przez lata wzrastały pokolenia. Tam obecna była ogromna tradycja religijna, z dziada pradziada. Cokolwiek działo się w domu, działo się w oparciu o sprawy wiary, o religie, różne zwyczaje, tradycje. Życie było przesiąknięte wiarą na wskroś. Przynajmniej raz w roku była msza św. o błogosławieństwo w gospodarstwie, o błogosławieństwo dla inwentarza. Ludzie wiedzieli, że sami nie poradzą sobie z rzeczywistością, która ich otacza, ze światem. Żyli w przekonaniu, że trzeba zawierzyć Panu Bogu, żeby ziemia wydawała plon, żeby ten plon był obœfity, żeby wystarczyło dla wszystkich, tym bardziej że tereny nie były najbogatsze. Były tam małe, kilkuhektarowe gospodarstwa i z tego ludzie żyli. Dopiero w latach mojego dzieciństwa pojawiły się większe zakłady, gdzie ludzie mogli dodatkowo pracować.
 

— Otrzymujemy świętych na konkretne czasy. W jaki sposób o. Papczyński może być pomocny dzisiaj? Czy obecnie potrzebujemy o. Papczyńskiego?

— Kiedy poznajemy treści, które nam pozostawił, oraz analizujemy jego życiorys, to niewątpliwie dostrzegamy ich ponadczasowość. Każdy z nas potrzebuje Matki Bożej w tej rzeczywistości, w której żyje. W tym kierunku podąża Kościół. Potwierdzeniem może być chociażby ostatnie wydarzenie – ponowienie Ślubów Jasnogórskich przez Episkopat. Tak jak kard. Wyszyński mówił, „nasze zwycięstwo przyjdzie przez Maryje”. Nie ulega wątpliwości, że Matka Boża jest nam wszystkim potrzebna. Kolejną sprawą jest wielka miłość o. Stanisława do Ojczyzny, do Polski. Był gotów oddać życie w obronie Ojczyzny. To umiłowanie Kościoła, przywiązanie do wiary o. Papczyńskiego przejawiało się w daleko idącym posłuszeństwie Kościołowi. Był wytrwały w dążeniu do celu, który uznał, że jest wypełnianiem woli Bożej. To przejawia się też w jego wielkiej determinacji. Na przykład pieszo poszedł do Rzymu, żeby papież zatwierdził zakon. To jest ogromny wysiłek i wyraz determinacji. Był konsekwentny w działaniu, nie zniechęcał się byle czym. Takie cechy w dzisiejszych czasach wydają się nam bardzo potrzebne.
 

W szerszym wymiarze trzeba również podkreślić, że wskazuje na troskę o dusze człowieka. Z tego wynika dzieło pomocy czyśćcowi. Żeby każda dusza mogła żyć, uświęcić się, aby mogła być zbawiona.
 

Warto tez podkreślić, że o. Stanisław był niezwykle wykształconym człowiekiem. Kończył najlepsze szkoły, kształcił się u jezuitów, pijarów. Niektórzy twierdza, że był największym mówcą w XVII wieku w Europie. W jego dziełach widzimy, jak wiele robi odniesień do literatury antycznej, patrystycznej, teologii Kościoła, nawet odwołuje się do mitologii greckiej. Głosił tak, żeby człowiek mógł zrozumieć drogi Boże i nimi podążać. W Mistycznej świątyni o. Papczyński jasno i wyraźnie wskazuje, że jesteśmy świątynia Boga. To jest niezwykle obrazowo opisane. „Jeśli ktoś będzie je uważnie czytał i częściej rozważał, może odnieść z naszego dziełka wielką korzyść, a mianowicie: wzrost poznania siebie i Boga, pewną drogę do zbawienia i model chrześcijańskiej doskonałości” – napisał. Jeśli weźmiemy inne jego dzieło Inspectio cordis (wejrzenie w głąb serca), to widzimy jak o. Stanisław pracował nad sobą, jak przeżywał sprawy wiary, medytował, budował na Bogu swoje życie. Otwierał się na Niego coraz bardziej.
 

— Skąd u księdza nabożeństwo do o. Papczyńskiego?

— W domu o. Stanisławie słyszałem od dzieciństwa. Wszystkie pokolenia o nim pamiętają. Nigdy nie był zapomniany w mojej rodzinnej parafœi. Zawsze były obchodzone wszystkie jego rocznice: urodzin, śmierci. Ciągle była modlitwa o jego beatyœkacje, kanonizacje. Odkąd sięgam pamięcią, zawsze tak było.
 

— Często w naszym życiu czekamy na jakiś spektakularny cud, a Pan Bóg wysłuchuje naszych nawet najprostszych modlitw. Mówił ksiądz o łaskach uzdrowienia za wstawiennictwem o. Papczyńskiego. Jaka jest różnica między łaską a cudem?

— W przypadku pierwszego cudu inicjator modlitwy za wstawiennictwem o. Stanisława kilka lat wcześniej był u grobu o. Papczyńskiego w Górze Kalwarii. Już wcześniej poznał o. Stanisława, doświadczył jego orędownictwa i stąd wynikała jego głęboka wiara i modlitwa za jego wstawiennictwem w tej konkretnej sprawie: o uratowanie życia dziecka, które było zagrożone, a jak się później okazało obumarło w łonie matki. Dzięki wierze i modlitwie za przyczyną o. Stanisława zostało wskrzeszone. Cud ten został uznany do beatyœkacji.

 

Subiektywnie można powiedzieć, że jeżeli o coś się modlimy i to się realizuje, to dokonał sie cud, ale obiektywnie na to patrząc, cudem będzie coś, co się nie da wytłumaczyć w świetle dzisiejszej wiedzy medycznej. Dlaczego na przykład ktoś wyzdrowiał z choroby, która bezpośrednio zmierzała do śmierci. Tak właśnie było w przypadku drugiego cudu, który został wybrany do kanonizacji. Oczywiste było, że choroba zmierza do śmierci, a osoba wróciła do zdrowia. Zostało potwierdzone, że w świetle dzisiejszej wiedzy medycznej nie jest możliwe wytłumaczenie, dlaczego tak się stało. Natomiast łaska będzie odczucie, że zostałem wysłuchany, ale nie można tego udowodnić bezpośrednio, bo załóżmy, że były jakieś problemy zdrowotne, ktoś się modlił, ale też przyjmował lekarstwa i wyzdrowiał.
 

Wyzdrowienie mogło być spowodowane działaniem leków, ale mogło być też wynikiem łaski. Nie można tego jednoznacznie udowodnić. Jeśli zdarzenia nie da się wytłumaczyć na podstawie ludzkiej wiedzy, można to uczynić tylko przez wiarę – wówczas mówimy o cudzie. Natomiast zdarzenia, które można po ludzku wytłumaczyć, nazwalibyśmy łaską, którą ktoś otrzymał za przyczyną danego świętego.
 

— Czy w związku z tym „wybraniem” upatruje ksiądz jakieś zadanie, zobowiązanie wobec o. Papczyńskiego?
— Jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia na płaszczyźnie rozpropagowywania jego duchowości, osobowości, jego dzieła. Jest to nowy polski święty, który jest jeszcze mało znany. Nie były drukowane jego dzieła, wymagały tłumaczeń z języka łacińskiego. Teraz zaczynają się prace nad dorobkiem o. Papczyńskiego.

 

Jeżeli coś się dzieje, nie dzieje się bez przyczyny i na pewno w jakimś konkretnym celu. To temat do zastanowienia się, przemyślenia. Zrozumienie głębsze przychodzi z czasem. Na pewno jest potrzeba większego przemyślenia spraw związanych z samym o. Papczyńskim, z jego duchowością, z jego dziełem i przeniesienie tego na grunt życia osobistego, ale też i na działalność duszpasterską. Nie chciałbym już teraz precyzować jakiś postanowień, bo to trzeba jeszcze przemyśleć, czego Pan Bóg oczekuje w związku z tymi wydarzeniami.
 

Wraz z kanonizacją pojawią się pewne elementy religijne, nabożeństwa za wstawiennictwem o. Papczyńskiego. Dotychczas zawsze obchodziliśmy wspomnienie liturgiczne 18 maja, które przypada w dniu jego urodzin i w dniu jego śmierci – przejścia do nieba – 17 września. Już się pojawiają jakieś inicjatywy systematycznego nabożeństwa za wstawiennictwem o. Papczyńskiego. Ale to wszystko jest na razie w fazie przemyśleń.
 

Relikwie o. Papczyńskiego w naszej diecezji są w parafœi NMP Królowej Apostołów w Ełku, Matki Bożej Różańcowej w Bajtkowie oraz Matki Bożej Częstochowskiej w Drygałach. W Górze Kalwarii w tym roku zostało otwarte Muzeum o. Papczyńskiego. Poprzez nowoczesny przekaz multimedialny poznajemy osobę zakonnika, jego duchowość, dzieła, a to wszystko zostało osadzone na tle epoki. Eksponaty i materiały do muzeum gromadzono przez kilka lat, korzystając m.in. z Archiwów Watykańskich czy wyszukując w antykwariatach litewskich. W muzeum znajduje się też modlitewnik, który służył rodzinie podczas modlitwy, przy drugim cudzie. Przy planowaniu pielgrzymki śladami o. Papczyńskiego trzeba zwiedzić to miejsce.

 

Rozm. Monika Rogińska

 

POWRÓT